Crop Science Polska

Informacje

Data

Tagi

EMEA 3, region, Polska, Crop Science, Europa

Uczymy się nawzajem, czyli dlaczego powstały nowe regiony Crop Science w Bayer

Dr Mirosław Korzeniowski od stycznia 2017 roku jest koordynatorem działań marketingowych w regionie EMEA 3. Co oznacza ten skrót? Jak rozwija się produkcja ogrodnicza w Polsce i nie tylko? Czego warto się uczyć od najlepszych? Z tymi pytaniami zwróciliśmy się właśnie do Niego.

Co oznacza skrót EMEA 3 i dlaczego pojawił się w strukturach firmy Bayer?

 

Mirosław Korzeniowski: EMEA to skrót od Europe Middle East and Africa, czyli związany jest z dość dużym obszarem, obejmującym Europę, Bliski Wschód i Afrykę. Z kolei cyfry w nazwie regionu dotyczą: 1 – Europy Zachodniej i Północnej, 2 – krajów Morza Śródziemnego, Bliskiego Wschodu i Afryki, a 3 – krajów Europy Centralnej i Wschodniej (kraje byłego Związku Radzieckiego). Główna siedziba tego ostatniego regionu zlokalizowana jest właśnie w Polsce, co jest pewną nobilitacją dla naszego kraju, aczkolwiek nieprzypadkową. Należy podkreślić, że przy wyborze Polski jako kraju nadzorującego tę strefę, uwzględniono nasz dorobek i zasługi w rozwoju upraw rolniczych i ogrodniczych – zwłaszcza sadowniczych i jagodowych. Aby sprostać ciągle rosnącym wymaganiom rynku, Polscy producenci cebuli udoskonalają technologię, agrotechnikę, a także ochronę. Ostatnie lata w produkcji cebuli nie należały do najłatwiejszych. Duże wahania, czy wręcz anomalia pogodowe, sprawiały, że uprawa cebuli, a w szczególności jej ochrona, stały się dużym wyzwaniem dla rolnika. Dodam jeszcze, że te struktury w firmie Bayer są czymś zupełnie nowym. Zostały stworzone po to, by lepiej rozpoznawać potrzeby i oczekiwania klientów, wymieniać się doświadczeniami i nawiązywać dobrą współpracę między krajami.

 

 

POLSKA NIE JEST NAJWIĘKSZYM KRAJEM W REGIONIE, ALE NAJSZYBCIEJ SIĘ ROZWIJA. W PRODUKCJI OGRODNICZEJ JESTEŚMY, JEŚLI NIE ŚWIATOWYM, TO EUROPEJSKIM LIDEREM PRODUKCJI.

 

 

 

 

 

Na czym dokładnie skupiają się Pana działania?

 

M.K.: Moja rola polega na koordynowaniu działań związanych z marketingiem produktów ogrodniczych oraz przeznaczonych do uprawy zimniaków i winorośli we wspomnianym wcześniej regionie. Chodzi przede wszystkim o ujednolicenie pewnych działań marketingowych i przenoszenie dobrych praktyk z krajów, w których się one sprawdziły, na inne regiony czy obszary. Dobrym tego przykładem jest to, co robimy choćby w Polsce – takie projekty jak Malinowe Factory czy organizowane na naprawdę wysokim poziomie branżowe konferencje poświęcone uprawom jagodowym albo produkcji sadowniczej. Staramy się działać również w innych krajach, np. na Ukrainie, gdzie w czerwcu odbyła się duża konferencja poświęcona uprawom sadowniczym i jagodowym.

 

Jak nasz kraj prezentuje się zatem na tle całej strefy, w której działania Pan koordynuje?

 

M.K.: W uprawach rolniczych wysoki poziom inwestycji i rozwoju notowany jest w takich krajach, jak: Ukraina, Rosja czy Kazachstan, gdzie powszechne są przykłady gospodarstw z powierzchnią praw wynoszącą kilkaset lub nawet kilka tysięcy hektarów. Jeśli jednak chodzi o poziom wiedzy, doświadczenia i tradycji w uprawach ogrodniczych, to jesteśmy absolutnym liderem we wspomnianej strefie. Podczas moich wizyt w poszczególnych krajach, często spotykałem się z osobami, które niejednokrotnie były w Polsce na naszych konferencjach czy spotkaniach, żeby się uczyć i pozyskiwać fachową wiedzę. Możemy być z tego dumni, bo to duże osiągnięcie, którego często nie zauważamy.

 

 

MAMY DUŻY DOROBEK I CIĄGLE SIĘ ROZWIJAMY. CAŁA EUROPA WSCHODNIA I ZACHODNIA PATRZY NA NAS. TO POLSKA PRODUKCJA JABŁEK, PORZECZEK CZY MALIN ODDZIAŁUJE NA ŚWIATOWE RYNKI I CENY.

 

 

 

 

 

A czego moglibyśmy się jako Polska uczyć od innych?

 

M.K.: Dobrym przykładem może być Serbia, jeden z europejskich liderów w produkcji malin. Co odróżnia ten kraj od Polski? Otóż, dużo lepsza organizacja rynku związanego ze skupem i przetwórstwem malin. Tam po prostu widać współpracę sektora produkcyjnego z przetwórczym, a później brak wzajemnej konkurencji w sprzedaży czy eksporcie finalnych produktów. To sprawia, że tamtejsze firmy są dobrze postrzegane przed duże światowe koncerny, poszukujące zamrożonych czy w inny sposób przetworzonych malin. W Polsce jest pod tym względem zupełnie inaczej. Często na skutek polsko-polskiej konkurencji dochodzi do spadku cen czy nawet problemów ze zbytem – wtedy tracą wszyscy.

 

Czy polscy ogrodnicy mają powody do obaw, patrząc na to, jak rozwija się produkcja warzyw i owoców w innych krajach europejskich?

 

M.K.: Warto mieć świadomość rosnącego potencjału produkcji sadowniczej, w tym jagodowej, w takich krajach jak np. Ukraina. Na razie prowadzimy i to się nie zmieni przez kilka najbliższych lat. Tamtejsze uwarunkowania są jednak pod wieloma względami korzystniejsze dla produkcji sadowniczej. Mam tu na myśli przede wszystkim niższe koszty pracy i tanią energię, co zwłaszcza w produkcji owoców jest dla przetwórstwa ważnym czynnikiem kosztów. W przyszłości może to powodować przenoszenie się niektórych firm przetwórczych na tamten rynek, gdzie można będzie pozyskać tańsze surowce i przetworzyć je przy niższych kosztach niż w Polsce. Szansą dla nas jest ukierunkowanie produkcji na potrzeby rynku owoców deserowych. To się zresztą już dzieje w przypadku np. truskawek, jabłek czy malin. Jest to zarazem uzasadnione z punktu widzenia samego rynku, na którym popyt na owoce deserowe w Polsce oraz innych krajach europejskich stale rośnie. To duża szansa dla polskich producentów, zwłaszcza owoców jagodowych, i trzeba z niej skorzystać.

 

 

 

 

Które z polskich rozwiązań czy też dobrych praktyk związanych z ochroną roślin warto przenieść do innych krajów?

 

M.K.: Za duży sukces należy uznać wprowadzenie wielu innowacyjnych środków ochrony do zastosowań sadowniczych i warzywniczych w Polsce. Jest to zasługa nie tylko pracy całego ogrodniczego zespołu firmy Bayer, ale także działań związanych z dobrą współpracą z polskimi naukowcami, doradcami czy też mediami. Jest to właśnie jeden z celów i kierunków mojej pracy, by te dobre rozwiązania, które udało się w Polsce wypracować w ciągu kilku ostatnich lat, przenosić na teren innych krajów. Są to chociażby niezwykle bogate programy ochrony dla upraw jagodowych, ale też i propagowana wiedza dotycząca ich poprawnego stosowania.

 

Jakie są ogólne tendencje na rynku środków ochrony roślin i jak na nie zapatruje się firma Bayer?

 

M.K.: Polska jest krajem z dużym rozdrobnieniem produkcji, a tym samym ze zróżnicowanym podejściem do ochrony upraw. Z jednej strony widoczny jest kierunek dążenia do zmniejszania użycia środków ochrony, z drugiej – oczekuje się pięknie wyglądających owoców. Dlatego też, jako Bayer, inwestujemy i wprowadzamy na rynek produkty naturalnego pochodzenia, czego przykładem jest Serenade® ASO czy środek Emulpar® 940 EC.

 

 

Deklaracja zgody na stosowanie “cookies”

W celu ulepszenia Twoich doświadczeń z korzystania z naszego serwisu internetowego, chcemy analizować Twój sposób zachowania na naszej stronie poprzez stosowanie “cookies”. Szczegółowe informacje dotyczące możliwości wyrażenia, lub wycofania w dowolnym momencie Twojej zgody na stosowanie “Cookies” zawarte są w naszej “Polityce prywatności”.
;